Wydarzenia

 Redaktor: Kopeć Wiesław

27 marca w Międzynarodowym Dniu Teatru

Jagiellończycy z kilku klas liceum i gimnazjum obejrzeli w Teatrze Dramatycznym w Płocku 

"Myszy Natalii Mooshaber", znakomity spektakl według powieści Ladislava Fuksa w reżyserii Marka Mokrowieckiego.

 

Oto opowieść Pauliny Wuszter, uczennicy klasy IIA, o spektaklu płockiego Teatru:

,,Myszy Natalii Mooshaber’’, spektakl w reżyserii Marka Mokrowieckiego w płockim Teatrze Dramatycznym, jaki mieliśmy okazję obejrzeć z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru, to połączenie horroru i kryminału. Akcja powieści Ladislava Fuksa toczy się w państwie rządzonym przez despotę. Losy księżnej Augusty, prawowitej władczyni, pozostają tajemnicą. Choć między krajem a Księżycem kursują gwiazdoloty, którymi usuwani są z zmieni przeciwnicy dyktatury, marzenia głównej bohaterki nie wykraczają poza kiosk, w którym mogłaby sprzedawać sałatki i lemoniadę. W  państwie totalitarnym biedna wdowa Natalia ma dwoje podłych dzieci, małe mieszkanie i  rentę po zmarłym mężu. Kobieta za darmo pracuje w opiece społecznej – bada sytuację młodzieńców łamiących prawo, potem zdaje raporty władczej naczelniczce wydziału. Opiekuje się także grobami na cmentarzu, zadręczając się myszami, na które zastawia pułapki, gdzie popadnie, nękana dodatkowo niespodziewanymi wizytami kryminalisty Mezra i prostytutki Nabuli – własnych dzieci, które w domu głównej bohaterki ukrywają skradzione przedmioty.

Spektakl rozpoczyna się od sceny wesela, z którego Natalia Mooshaber zostaje wypędzona przez wyrodną córkę. Niedoceniana staruszka wysłuchuje narzekań pani Faber na temat nieznośnego syna, sama próbuje wyleczyć zranione oko chłopca. Następnie nieoczekiwanie jest przesłuchiwana przez policjantów. Odpowiada na pytania związane z jej domem i przeszłością. Natalia pomaga pani Eichenkranz w upilnowaniu nieznośnego nastolatka zajmującego się kradzieżą. Po nieszczęśliwym wypadku i pogrzebie synka pani Faber kobieta stara się uchronić miasto przed kolejną tragedią. Jest dobroduszną, zagubioną kobietą powtarzającą starą dziecięcą kołysankę i bajkę o królewnie zjedzonej przez mysz. Dzieci starają się uwikłać ją w kradzież, wyśmiewając prostolinijność i skromność. Sama Natalia wierzy w  nieuniknioność swojego smutnego losu matki zmuszonej słuchać o skazaniu na śmierć własnych dzieci. Po obaleniu dyktatury zostają one osądzone jako para poważnych przestępców. Na końcu sztuki główna bohaterka wstawia się za czarne charaktery i z powodu wycieńczenia oraz gwałtowności przemówienia umiera na oczach ludzi. Requiem wspominane przez całą sztukę okazuje się być utworem wieńczącym jej dobre, ale niezauważone życie.  

Powieść i sztuka na jej podstawie utrzymane są w  konwencji groteski – pojawia się mistrz czarnej magii, chłopiec rzekomo posiadający nadprzyrodzone zdolności zostaje poćwiartowany na rozkaz dyktatora, a początkowe wspomnienia Natalii wydają się być pod koniec spektaklu fantasmagorią jej wyobraźni niegotowej na przyjęcie okrutnej prawdy o samotności i własnych kłamstwach, pokłosiu walki z bezsilnością jednostki. Osaczona przez lęk przed upływem czasu pani Mooshaber nieświadomie traci cenne chwile swojego życia, próbując uchronić się przed wciąż wdzierającymi się w jej uporządkowane życie zmianami. Ich symbolem wydają się być tytułowe, wyimaginowane myszy. Rzekomo wszechobecne szkodniki pokazują paniczną niemożność akceptacji wpływu na życie jednostki niekontrolowanych przez nią sił. Zachowanie jej dorosłych już dzieci, nagłe ingerencje ze świata zewnętrznego w postaci myszy wydają się być możliwe do przezwyciężenia jako niegroźna słabość. W rzeczywistości stają się one obsesją bohaterki, która w dobrej wierze skazuje się niemal na szaleństwo.

Dramat czeskiego pisarza XX wieku przypomina, jak zaskakującą tajemnicą dla siebie samego jest człowiek. Wielu, jak główna bohaterka, nie zdaje sobie sprawy, jak ważną rolę ma do odegrania, podczas gdy twórca sztuki buduje kruchą, ale coraz wyraźniejszą  analogię między zaniedbaną kobietą a zaginioną księżną. Większość ludzi pozostaje zamknięta w klaustrofobicznej codzienności, poniżana przez najbliższych zapomina o  swoim wielkim powołaniu, zostaje doceniona za późno. Każdy w ten sposób winien może być zbrodni odtrącenia, skazania drugiej osoby na powolną rezygnację, pogodzenie się z  losem. Człowiek pozostaje, również w sztuce Czecha, wielką niewiadomą, bowiem nikt nie jest w  stanie ocenić jego prawdziwej wartości.

Paulina Wuszter, kl. IIA

 

O spektaklu na stronie Teatru Dramatycznego w Płocku.

 

Poniżej orędzia z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru (ze strony TD w Płocku):

7 marca obchodzimy Międzynarodowy Dzień Teatru. Co roku z okazji teatralnego święta powstaje międzynarodowe orędzie i orędzie polskie. W tym roku autorem przesłania do środowiska teatralnego na świecie jest Simon McBurney, brytyjski aktor, pisarz, reżyser teatralny, współzałożyciel Théâtre de Complicité. Autorką polskiego orędzia jest reżyserka Maja Kleczewska.

ORĘDZIE POLSKIE
Maja Kleczewska, reżyserka

Dzisiaj obchodzimy święto teatru.
Nasze święto.
Święto wspólnoty, do której należymy, i którą̨ współtworzymy.
Twórcy i widzowie odgrywają̨ w nim najważniejszą rolę.
I to jest naszą siłą, wielką społeczną siłą polskiego teatru.
Dlatego mówię̨ nam:
oburzajmy się̨!

Oburzajmy się̨, jak pisał przed śmiercią̨ Stefan Hessel, na niesprawiedliwość́, bo gniew na nią̨ musi być́ niewzruszony.
Życzę̨ nam, byśmy mieli odwagę̨ protestować́ przeciwko pogardzie i utracie pamięci, przeciwko fałszowi i obłudzie, przeciwko hipokryzji i świętemu spokojowi, byśmy mieli odwagę̨ naruszenia tabu, byśmy rozbijali stereotypy i obnażali intelektualne lenistwo, byśmy umieli podważać́ własne przyzwyczajenia i byśmy nigdy nie stawiali pomników sami sobie.

Niech teatr będzie dla nas przestrzenią spotkania, zaufania, wolnego myślenia i wolności słowa.
Niech teatr zawsze stoi po stronie tych, którym odebrano głos, których zdradzono, którym odmawia się̨ współczucia, których wyklucza się̨ ze wspólnoty. Niech teatr zawsze stoi po stronie empatii.
Nie pozostawajmy w letargu. Nie przestawajmy myśleć́ krytycznie. Nie udawajmy, że nie widzimy, nie czujemy i nie słyszymy. Miejmy odwagę̨ podejmowania ryzyka.
Teatr nie rodzi się̨ z komfortu, ale z dyskomfortu. Nie bądźmy apatyczni, ani pyszni.
I nie przestawajmy pytać́ samych siebie:
– Co jest dzisiaj prawdziwie radykalne?
– Kiedy radykalność́ staje się̨ towarem?
– Kiedy bunt jest wystawiany na sprzedaż̇?

Nie handlujmy, nie negocjujmy, nie targujmy się̨.
Nie szukajmy kompromisów w sprawach fundamentalnych wartości. Niech nasz teatr będzie kolebką nowych myśli i idei.

Bądźmy wolni i odważni – tego nam życzę̨.
/Maja Kleczewska/

 

ORĘDZIE MIĘDZYNARODOWE
Simon McBurney, Wielka Brytania - aktor, pisarz, reżyser teatralny, współzałożyciel Théâtre de Complicité

Na stronie Teatru Dramatycznego w Płocku.